Unikatowy samochód lat 60-70 produkowany w Polsce

FSO Syrena 104

 

FSO Syrena 104 Laminat

O tym autku, które jednym się podoba, inni twierdzą że jest to szkarada pisało już wielu. Mnie natomiast egzemplarz nr 001 (jeden jak mniemam z "wielkiej czwórki"), który przez Pana Waszczura z Pomorza, poprzedniego właściciela został pieczołowicie i zgodnie z oryginałem odrestaurowany, urzekł od chwili kiedy go zobaczyłem w piękny zimowy poranek przed kilkoma laty. Wyszukiwanie motoryzacyjnych staroci wymaga przede wszystkim cierpliwości i wiary. Tej pierwszej - aby przeczekać nawet kilkanaście miesięcy, aż poprzedni właściciel urealni cenę, drugiej - że to nastąpi i że tym szczęśliwcem będę ja. I jak mawiają sąsiedzi zza wschodniej granicy "mnie powiezło", nieco przepłaciłem, ale została moją. "Na kołach" została dostarczona do Warszawy, niestety problemy ze skrzynią biegów i brak jednego z trzech do przodu sprawił, iż musiałem wymienić ją na nową, z grubszych zmian to odbudowałem jedynie tapicerkę wnętrza. Ponieważ udało mi się przy okazji zakupu kolejnego laminatu wejść w posiadanie dokumentacji z prób fabrycznych mam gwarancję, iż autko jest jednym z 4 egzemplarzy, choć moje z numerem 001 zostało fizycznie wykonane i skierowane do prób drogowych po egzemplarzu 002, który do niedawna znajdował się w okolicach Pruszkowa. Charakterystyczny element tych pierwszych to klamki zewnętrzne od syreny i pas tylny z wąskimi lampami od warszawy Resztki jeszcze jednego "fabrycznego", jak przypuszczam, egzemplarza znajdują się na dachu budynku złomowiska samochodów na warszawskiej Woli. (Patrz obok - "Syrenka na dachu".) Ponieważ zostało wykonanych w latach 70-tych jeszcze kilka lub kilkanaście egzemplarzy tzw. "rzemieślniczych", najczęściej wyklejanych na ramie od Wartburga 312, (nadwozia z laminatu to nawet szczury żreć nie chciały) to do niedawna mniej lub bardziej zdewastowane egzemplarze można było spotkać na szrocie pod Radomiem i w okolicach Mielnika na Podlasiu (oba nadawały się do odbudowy), być może ocalały jeszcze inne, choć opowieści o wykonaniu kilkudziesięciu egzemplarzy metodą chałupniczą można chyba włożyć między bajki… Oprócz wspomnianego powyżej jestem szczęśliwym posiadaczem jeszcze 3 autek tego typu, w tym dwóch sprawnych. Ten pomarańczowy egzemplarz, obecnie oklejony etykietami, jest o tyle ciekawy, gdyż został wyklejony w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych na ramie od Wartburga 312, a w połowie lat osiemdziesiątych zamontowano w nim rzędowy, 4-cylindrowy silnik o poj. 1600 cm3 od VW pasata. Konieczność zamontowania chłodnicy spowodowała wydłużenie maski silnika i dziś z przodu mamy skrzyżowanie audi ze skodą. Niezaprzeczalnym walorem tego egzemplarza jest jego szybkość (nawet ponad 150 km/h) oraz niezawodność, która sprawia że bez większego ryzyka "zaliczyłem" nim kilka zlotów rocznie… Nowym nabytkiem jest egzemplarz (biały) z silnikiem s15 od syreny i przodem jak w "wielkiej czwórce", ale już innym pasem tylnym ze światłami od pf 125p. Aktualnie po remoncie instalacji elektrycznej poprzegryzanej przez szczura w 4 miejscach, autko oczekuje na remont tapicerki wnętrza. Natomiast "sportowy" żółty egzemplarz przeznaczony wstępnie do remontu, pozostanie egzemplarzem stojącym, ponieważ u poprzedniego właściciela przeszedł dość poważną kolizję, która spowodowała "przekoszenie" ramy, co automatycznie w przypadku oklejenia ramy i nadwozia laminatem eliminuje możliwość powrócenia do stanu przyzwoitości. Choć był to w zasadzie tylko wniosek racjonalizatorski, który nie miał dalszego ciągu, to zastanawia niechęć i lekceważenie tego modelu przez "znawców" tematu. Przecież, jak na połowę lat sześćdziesiątych było to auto, które mogło się ówcześnie podobać. W końcu przecież towarzysze z DDR mieli swoją "mydelniczkę", która zmotoryzowała ich kraj, a w innych "demoludach" była obiektem pożądania jeszcze w latach osiemdziesiątych.

FSO Syrena 104 - przód samochodu (silnik)

2

FSO Syrena 104 - niebieska

FSO Syrena 104 niebieska